21.05 Niski ZUS, proporcjonalny PITPodatek dochodowy od osób fizycznych i małych firm powinien być liniowy. Od tych słów dr Jacek Chołoniewski rozpoczyna wywiad dotyczący przygotowanego przez niego projektu reformy ... systemu ubezpieczeń społecznych. Dr Chołoniewski, były pracownik naukowy UW i PAN obecnie przedsiębiorca kierujący małą firmą, przedstawiając założenia reformy systemu ubezpieczeń społecznych zwraca politykom uwagę na niezwykle istotny fakt: każda reforma musi być zrozumiała zarówno dla przeciętnego człowieka jak i dla przedsiębiorcy, inaczej albo nie wejdzie w życie, albo też jej stosowanie wiązać się będzie z wieloma niepotrzebnymi problemami. Należy zatem stosować rozwiązania proste i nie zawierające wyjątków. Co najważniejsze, jak wskazują badania, proste rozwiązania w sferze podatków są skuteczne – powodują wzrost wpływów budżetowych. Jego projekt doskonale współgra z celami stawianymi przez PIT.pl: proste podatki. Dr Jacek Chołoniewski: Wstępem do reformy systemu ubezpieczeń społecznych powinna być zlikwidowanie obecnie obowiązującego progresywnego podatku dochodowego od osób fizycznych z kwotą wolną od opodatkowania i zastąpienie go podatkiem liniowym bez kwoty wolnej. Za rozwiązaniem takim przemawiają cztery powody:
Po drugie. Przedsiębiorcy już od kilku lat mogą rozliczać się ze swoich dochodów w sposób proporcjonalny. To, że nie mogą tego robić „etatowcy” jest ich oczywistą dyskryminacją. Po trzecie. W wielu krajach byłego bloku wschodniego podatek proporcjonalny już obowiązuje (Rosja, Ukraina, Słowacja, Estonia, Rumunia, Litwa, Łotwa, Gruzja) lub wkrótce będzie obowiązywać (Czechy). Po czwarte. Wprowadzenie podatku proporcjonalnego eliminuje konieczność składania rocznych rozliczeń podatkowych. Znikają wypłaty z budżetu wynikające z tak zwanych nadpłat podatku. W nowym systemie podatkowym będzie obowiązywać proporcjonalny podatek od dochodów osobistych. Bez kwoty wolnej i bez żadnych ulg, odliczeń itp. Stawka powszechnego, proporcjonalnego do dochodu PITu będzie wynosić 20%. Jest to co prawda więcej niż dzisiaj płacona efektywna stawka PIT, która wynosi około 15% ale w zamian za to w nowym systemie radykalnemu obniżeniu ulega składka na ZUS. PIT.pl: Co to znaczy: radykalne obniżenie? J. Ch.: Pracujemy około 40 lat a około 10 lat jesteśmy na emeryturze. Łatwo obliczyć, że abyśmy mieli takie same dochody na emeryturze jak w czasie gdy pracujemy wystarczy abyśmy płacili 20% składkę od swojej pensji (dochodów). Jednak emerytura nie musi być taka sama jak płaca w okresie aktywności zawodowej ale może być od niej mniejsza. W nowym systemie postulujemy wprowadzenie składki na ZUS w takiej wysokości, aby przyszła emerytura wynosiła około 60% średniej płacy netto otrzymywanej w okresie aktywności zawodowej. Można obliczyć (pokazujemy to poniżej w rozdziale „kształt systemu”) że, aby zapewnić płatnikom obowiązkowych składek na ZUS emeryturę w wysokości około 60% otrzymywanej „na rękę” pensji wystarczy składka w wysokości 10%. I taka właśnie składka będzie obowiązywać w nowym systemie. Jeśli komuś nie wystarczy emerytura w wysokości 60% płacy z okresu aktywności zawodowej będzie mógł dodatkowo ubezpieczyć się w drugim filarze. W nowym systemie będzie on działać identycznie jak obecnie ale na zasadach dobrowolności. Ewentualne wpłaty na ten filar będą pochodziły wyłącznie z kieszeni zapobiegliwego pracownika. PIT.pl: Takich emerytur nie dadzą jednak nawet obecne wysokie składki. J.Ch.: Składki na ZUS są bardzo wysokie co powoduje, że praca w Polsce jest droga. Zniechęca to pracodawców do zatrudniania pracowników. Zniechęca też ludzi do podjęcia pracy gdyż wysoka składka na ZUS odbiera im znaczną część należnych im pieniędzy. Wysokie składki na ZUS powodują, że opłacalna staje się praca „na czarno”. Ale nawet tak wysoka jak obecnie składka na ZUS nie zapewnia wystarczających środków na wypłaty świadczeń. Postał deficyt, który musi być finansowany pożyczkami i dotacjami z budżetu. Z powodu malejącej liczby pracowników i rosnącej liczby emerytów deficyt ten będzie się w przyszłości pogłębiał. Do tego stopień obciążenia składkami na ZUS jest bardzo nierównomierny. Faworyzuje on pewne grupy pracujących a inne nadmiernie obciąża. Najbardziej obciążeni są właściciele małych, najczęściej jednoosobowych firm, dla których składka na ZUS stanowi ogromny, często niemożliwy do udźwignięcia ciężar. Stanowi to bardzo silną barierę przed podejmowaniem działalności gospodarczej. I na dodatek sposób obliczania należności dla ZUS jest bardzo skomplikowany. Ta bardzo skomplikowana „obsługa” systemu ZUS, którą obarczono ZUS i przedsiębiorców czy pracodawców jest równie destrukcyjna jak nadmierna wysokość składek. Wprowadźmy jeden prosty system naliczania składek ZUS, a zmniejszą się koszty jego poboru. Zlikwidujmy wszystkie wyjątki, a system stanie się klarowny i nie będzie już zachęcał do poszukiwania luk – każdy będzie płacić składkę chętnie, bo składka będzie niska. W efekcie wpływy z tytułu składek mogą wzrosnąć. PIT.pl: Większość z nas to jednak pracownicy czy emeryci, osoby nie rozliczające składek ZUS. Dlaczego miałoby nam zależeć na takiej właśnie reformie systemu emerytalnego? J. Ch.: Pracownikowi chodzi o to, aby wypłata netto „na rękę” była po reformie nie niższa, niż przed reformą. Biorąc pod uwagę obniżenie składek ZUS i w sumie wyższe emerytury – każdy powinien omawiany projekt reformy poprzeć. Do tego pracownik nie będzie się już zastanawiać, kto pokrywa jego składkę, on sam, czy pracodawca, ale będzie mógł zawsze w prosty sposób przeliczyć sobie na przykład, ile wyniesie netto premia zaoferowana przez pracodawcę w kwocie brutto. W sumie projekt jest korzystny dla wszystkich. PIT.pl: Dlaczego zatem nikt nie wprowadził w Polsce takich czy podobnych rozwiązań? J. Ch.: Jak przy każdym obniżeniu stawek podatków czy składek ZUS niezbędna jest odwaga. Rządzący powinni uwierzyć w statystyki, które wyraźnie wskazują: proste systemy o niskim obciążeniu podatników gwarantują wyższe wpływy. W nowym systemie wykorzystamy wszystkie mocne strony obecnego systemu ZUS i podatkowego. Mocnych stron jest w obu tych systemach sporo a ich liczba się stopniowo zwiększa i oczywiście będą one w nowym systemie zachowane. Tworząc nowy system staraliśmy się zachować możliwie dużo elementów starego systemu także dlatego, że taka strategia zwiększy prawdopodobieństwo, że nowy system będzie wprowadzony w życie. Istnieje w polskim, i nie tylko polskim, społeczeństwie bardzo silne zainteresowanie wysokością i pewnością przyszłych emerytur. Powoduje to, że ludzie chętnie akceptują obciążenia, dzięki którym będą otrzymywać w przyszłości emeryturę, która będzie proporcjonalna do płaconych przez nich składek w myśl zasady: im wyższe składki zapłacę teraz tym większą będę mieć emeryturę w przyszłości. Pod warunkiem jednak, że będą mieli pewność, że ich składki nie „rozpłyną się” ale naprawdę „wrócą do nich”, i to w całości, w postaci emerytury. To społeczne nastawienie będzie w nowym systemie świadomie wykorzystane. Stanie się jego siłą napędową. W nowym systemie składka na nowy ZUS będzie proporcjonalna do dochodu (a dokładniej do podatku dochodowego) i powszechna. Jej wysokość nie będzie zależeć od statusu osoby, której dotyczy: studenci, żołnierze, policjanci i wszystkie inne grupy, które obecnie płacą mniejszą składkę na ZUS lub nie płacą jej wcale będą płacić tyle samo co inni. Każdy płacić będzie tyle samo, bez wyjątku. Jestem przekonany, że takie unormowania bardzo zmotywują podatników, a znajduje to również potwierdzenie w efektach przeprowadzonych reform podatkowych. PIT.pl: A co z emeryturami ze starego portfela? J.Ch.: Z obecnie wpłacanych składek finansowane są bieżące wypłaty emerytur. Zasada ta dobrze funkcjonowała w czasach gdy wciąż rosła liczba ludzi, a więc także pracowników, którzy płacili składki. Zasady tej w nowym systemie nie będzie. Całość składek emerytalnych będzie zasilać specjalny fundusz (nazwijmy go roboczo Funduszem Emerytalnym), który będzie je przechowywać aż do czasu gdy zaczną one wracać do ich płatników w postaci emerytur. Pieniądze te, zanim będą wypłacone powinny być pomnażane, aby co najmniej zrównoważyć inflację. Jedną z możliwych metod ich pomnażania będzie pożyczanie ich ZUS-owi na bieżące wypłaty. Pożyczka ta będzie oprocentowana co najmniej do wysokości inflacji i gwarantowana przez Państwo. W momencie wejścia w życie nowego systemu (na przykład od dnia 1 stycznia 2008 roku) na konta poszczególnych osób w Funduszu Emerytalnym wpłyną kwoty równe kapitałowi początkowemu wyliczonemu na ten dzień. Będą to nie dodatkowe środki budżetowe, a pieniądze pożyczone na procent od nowego systemu emerytalnego. PIT.pl: Brał Pan udział w propagowaniu ustawy „o zwalczaniu bezrobocia i naprawie finansów publicznych”, który promowało dwa lata temu Centrum im. Adama Smitha... J.Ch.: Wiele mnie to nauczyło. Tamten projekt był bardzo, chyba za bardzo rewolucyjny. Dlatego mój projekt stara się jak najmniej burzyć. Budować na tym co jest. Mimo, że tamten projekt nie został wprowadzony w życie to odegrał bardzo pozytywną rolę – od chwili jego publikacji stało się jasne, że głównym hamulcem rozwoju gospodarczego Polski są za wysokie i zbyt skomplikowane składki na ZUS i podatki. Ta diagnoza była na pewno trafna. Ja tą diagnozę w pełni podzielam – legła ona u podstaw mojego projektu. Jednak proponowana w nim terapia jest inna. PIT.pl: Czy przedstawiony przez Pana projekt zawiera coś, o czym do tej pory nie mówiono? Obniżenie składek czy podatków i ich uproszczenie jest dość powszechnym postulatem. J.Ch.: No właśnie – są tylko postulaty. Wszyscy mówią o obniżce składek na ZUS i o uproszczeniu systemu podatkowo – ubezpieczeniowego. Nikt jednak nie przedstawił konkretnych propozycji w tej sprawie. Jest „pakiet Kluski”, jest „pakiet Szejnfelda”. Zawierają one propozycje, idące w dobrym kierunku ale są to propozycje kosmetyczne, dotyczące spraw drugorzędnych. Tylko mój pakiet, „pakiet Chołoniewskiego” radykalnie zmniejsza pozapłacowe koszty pracy i stopień komplikacji systemu. Dziwi mnie, że jest to pierwszy tego typu pakiet. Ale czasem tak bywa, że najtrudniej jest zrobić pierwszy krok. Ja taki krok odważyłem się zrobić. W wykonaniu kolejnych kroków muszą mnie wesprzeć inni. PIT.pl: W Pan propozycji widać wyraźnie, że liczy się Pan z czymś co można by nazwać psychologią ekonomiczną ... J.Ch.: Tworząc omawiany projekt reformy postawiłem na pozyskanie zrozumienia społeczeństwa dla przeprowadzonych zmian. Prosty i tani system przekona do siebie podatników, a ci z kolei nie będą unikać obciążeń podatkowych i ZUS w takim stopniu, jak dzieje się to obecnie. Podatnicy nie chcą podatku liniowego, ponieważ nie rozumieją zasad rządzących takim podatkiem. Trzeba zatem nazwać ten podatek w taki sposób, aby było to dla ludzi zrozumiałe i do zaakceptowania. Takie same zasady stosować należy podczas tworzenia nowego systemu ubezpieczeń społecznych. Skoro korzystamy z marketingu przy sprzedaży produktów, skoro korzystamy z reklamy podczas kampanii wyborczych, to dlaczego nie powinniśmy korzystać z tych samych metod tworząc systemy podatkowe czy ubezpieczeń społecznych. Stwórzmy prosty i tani system, wypromujmy go stosując odpowiedni język, a kasa systemu emerytalnego czy zasoby Fiskusa znacząco się zwiększą. W procedurze administracyjnej istnieje zasada przekonywania. Organ administracji wydając decyzję powinien przekonywać do niej obywatela. Podobnie politycy tworząc system emerytalny powinni stosować odpowiednie narzędzia, aby przekonać do niego podatników. Bez takiego działania wszelkie reformy obejmujące całość czy większość społeczeństwa zostaną utrącone przez polityków obawiających się wyników następnych wyborów. PIT.pl: Dlaczego właściwie opracował Pan ten projekt? J.Ch.: Przez kilkanaście lat kieruję firmą i zawsze bardzo dziwiło mnie, że system podatkowy i ubezpieczeń społecznych jest aż tak bardzo skomplikowany i nielogiczny. Czekałem na jego reformę. Ale się nie doczekałem. Dlatego, mimo że nie jestem specjalistą od prawa podatkowego i ubezpieczeniowego opracowałem swój własny projekt reformy podatków i ubezpieczeń społecznych. PIT.pl: Jest Pan przedsiębiorcą. Pana firma zarobi na wprowadzeniu nowego systemu? J.Ch.: Moja firma straci na tym finansowo – bo będzie płacić w sumie większe daniny w postaci podatków i składek na ZUS. Mam nadzieję, że mój projekt jest przez to bardziej wiarygodny, bo nie promuję go dlatego, aby załatwić jakieś prywatne sprawy. Oczywiście w sensie ogólnym, długofalowym moja firma zyska, bo korzyści nowego systemu dotyczyć będą wszystkich firm i wszystkich pracowników, także tych, które w momencie startu nowego systemu trochę stracą. PIT.pl: Jakie widzi Pan szanse dla przedstawionego czytelnikom PIT.pl projektu? Jakie planuje Pan dalsze działania? J.Ch.: Trudno mi oceniać szanse. Obecnie moja misja to maksymalne nagłośnienie projektu. Powinno to spowodować, że idea ta dotrze do polityków. I reszta należy do nich. Trudno powiedzieć, która partia przyjmie mój program za własny i będzie dążyć do wprowadzenia go w życie. Najlepiej by było, aby było to kilka partii. Dotychczas było tak, że dobre dla przedsiębiorców pomysły wprowadzały partie należące do różnych opcji. Na przykład ryczałt ewidencjonowany i liniowy PIT dla przedsiębiorców, rozwiązania na pewno bardzo dobre, wprowadzono za rządów SLD. A likwidacja obowiązku comiesięcznego składania formularzy PIT-5 to dzieło obecnej koalicji. Mój projekt jest apolityczny, zdroworozsądkowy. Nie jest ani prawicowy ani lewicowy. Jest ofertą dla wszystkich partii. Pełny tekst projektu jest stale dostępny dla na stronie www.REP.org.pl. Zachęcam wszystkich zainteresowanych tematem do zapoznania się z nim i do wyrażenia o nim opinii (w mediach i/lub bezpośrednio do mnie: tel. kom. 783 551 141, e-mail: jacek.choloniewski@rep.org.pl ). Czas pokaże, jakie będą dalsze losy projektu. PIT.pl: Dziękuje za rozmowę. [rozmawiał: Artur M. Brzeziński] Polacy o podatkach: sondaż ESTYMATOR na zlecenie Centrum im. Adama Smitha(...) Pytania dotyczące podatków operują zazwyczaj stawkami procentowymi. Okazuje się jednak – a dowodzą tego wyniki badań amerykańskich – że dla wielu osób pojęcie procentowej stawki podatkowej nie jest w pełni zrozumiałe. Przypuszczaliśmy, że podobne zjawisko może także wystąpić w Polsce gdzie przecież zdarzają się protesty przeciwko podatkowi liniowemu operujące argumentem, że „nie powinien bogaty płacić tyle samo co biedny”. Aby to sprawdzić zadaliśmy polskim respondentom bardzo konkretne pytanie o to ile razy większą kwotę podatku powinna płacić osoba zarabiająca 2000 zł w porównaniu z osobą z pensją 1000 zł. Aż 72% respondentów wskazało odpowiedź „dwukrotnie więcej” a 26% wskazało odpowiedź „tyle samo”. Jedynie 2% respondentów wskazało odpowiedź „trzykrotnie więcej” lub „czterokrotnie więcej”. Podatek liniowy poparło 72%. (...) powrót do listy aktualnościpobierz pełen tekst Reforma Emerytalno-PodatkowaNotka biograficzna
Doktor nauk fizycznych. W latach 1980 – 1999 pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego i Polskiej Akademii Nauk zajmujący się statystyką astronomiczną. Specjalista w dziedzinie ilościowych badań rynku i opinii oraz planowania kampanii reklamowych. Ekspert w dziedzinie zastosowań statystyki w różnych dziedzinach wiedzy. Od 1991 roku do chwili obecnej właściciel małej firmy wykonującej badania rynku i opinii. Członek ESOMAR – światowej organizacji zrzeszającej profesjonalnych badaczy rynku i opinii. Systemy podatkowe to jego hobby. tel. kom. 605 440 839 e-mail: choloniewski@tlen.pl pobierz pełen tekst Reforma Emerytalno-PodatkowaUwaga ! Z ostatniej chwili...Prace nad projektem reformy emerytalno - podatkowej (w skrócie REP) nabierają tempa. Po opublikowaniu na www.VAT.pl założeń projektu i wywiadu z jego autorem, nadeszło na jego adres wiele e-maili wyrażających poparcie dla idei zawartych w REP, a także proponujących konkretne poprawki i uzupełnienia. Stały się one podstawą do opracowania kolejnej, udoskonalonej wersji projektu. Aby usprawnić obieg informacji o REP, powstała strona internetowa poświęcona wyłącznie idei reformy emerytalno-podatkowej www.REP.org.pl |







poniedziałek 21-05-2012

Po pierwsze. W sondażach na temat podatków zarówno w Polsce jak i w innych krajach europejskich większość (około 60%) respondentów opowiada się za progresywnym podatkiem dochodowym a mniejszość (około 40%) za podatkiem liniowym. Jeśli jednak w pytaniu o akceptację podatku liniowego nie nazwiemy go w ten sposób, a wytłumaczymy respondentowi, że chodzi nam o system podatkowy, w którym „osoba zarabiająca 2000 zł zapłaci 400 zł podatku, osoba zarabiająca dwa razy więcej, czyli 4000 zł zapłaci dwa razy większy podatek czyli 800 zł, itd.” to ten system podatkowy (będący oczywiście systemem podatku liniowego) zyskuje druzgocącą przewagę (około 75%) nad podatkiem progresywnym. Okazuje się więc, że ludzie nie wiedzą co to jest podatek liniowy. Ale jeśli się im to wytłumaczy, to ogromna ich większość go popiera. Wniosek: należy wprowadzić podatek liniowy bo większość społeczeństwa uważa go za sprawiedliwy i właściwy. Aby nie było opisanych powyżej nieporozumień warto nie nazywać nowego podatku liniowym ale proporcjonalnym.
Jacek Chołoniewski.

